sobota, 18 maja 2013

Rozdział piąty

Justin's POV
-Kurwa Bieber nie rób jej tego! Ona na to nie zasłużyła!- wykrzyczał mi w twarz Scooter, który był widocznie zaniepokojony tym co usłyszał -Przecież wiesz, jaki jesteś... ty jesteś z...
-Tak wiem... wiem jaki jestem, wiem że ją narażam na wielkie niebezpieczeństwo. Ale zrozum mnie... ja się chyba znowu zakochałem! -Przerwałem mu z wyrzutem w głosie. On nie rozumiał co czułem. Co z tego, że jestem kim jestem? To nigdy nie zmieni uczucia jakim darzę Lilly. I chociażbym miał stracić miał dla niej życie, to owszem, zrobię to!
-Musisz powiedzieć jej o tym kim jesteś jak najszybciej... nie zwlekaj z tym, zanim to wszystko zajdzie za daleko.
-Wiem Scooter... ale... to nie takie łatwe.
-Dla mnie owszem. Chcesz? Ja to mogę zrobić?
- Pojebało cię stary? To jest moja... umm.. no za bardzo ją lubię...
- To powiedz jej to. Dla jej dobra. Nie myśl tylko o sobie. Pomyśl o niej. Pomyśl, jak zareaguje, kiedy coś ci się stanie. Myślisz, że się ucieszy, że nic jej o tym nie powiedziałeś? Szczerze w to wątpię...
- Muszę już iść. Cześć.- Pożegnałem się z nim oschle i poszedłem do łazienki.


Chciałem się wyładować. Zdjąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic. Odkręciłem wodę która poleciała delikatnie na moje rozpalone od emocji ciało. Przycisnąłem czoło do ściany i stałem w takiej pozycji jakieś pół godzin, rozmyślając, co mam teraz zrobić.
,,Też cię kocham" - cały czas miałem w głowie słowa Lilly. Nie potrafiłem przestać o niej myśleć. Ani o tym co powiedział mi Scooter. Miał rację. Byłem złym człowiekiem, ale ja także miałem prawo do szczęścia. Chciałem stworzyć dom, rodzinę, i czuć się bezpiecznie.
Z mojego namysłu wyrwało mnie ostre pukanie do drzwi. Wyszedłem spod przysznica i owijając sobie ręcznik wokół pasa, podszedłem, żeby zobaczyć, kto puka.
-Justin otwórz- ten głos. Cudowny, miękki głos moje.. głos Lilly.
-Kąpie się. Daj mi jeszcze piętnaście minut.
-Okey.- odpowiedziała cicho i prawdopodobnie usiadła pod drzwiami. 
W tym czasie ja zabrałem się za siebie. Założyłem czystą koszulkę i spodnie. Do tego czarne supry za kostkę. Przez następne pięć minut suszyłem do perfekcji moje włosy. W końcu otworzyłem drzwi i zobaczyłem siedzącą pod nimi Lilly. Szeroki uśmiech malował się na jej twarzy. Wstała i podeszła do mnie.Pocałowała mnie w policzek i spojrzała na mnie pytająco, kiedy ja nawet nie odwzajemniłem jej uśmiechu. Zrobiła się blada, nie wiedząc o co mi chodzi. A ja, bo bałem się jej powiedzieć.

Lilly's POV
-Musimy pogadać- powiedział Justin z miną, jakby czekał na wyrok śmierci.
-A więc zaczynaj.
-Nie tutaj, proszę. Chodźmy do mojego pokoju.

Kiedy weszłam do pokoju Justina i usiadłam na łóżku, mój wzrok przykuło jego zdjęcie z rodziną. Był na nim on z rodzicami i młodszym rodzeństwem. Byli tacy szczęśliwi.

-Miałeś mi chyba coś powiedzieć, prawda?
-Tak... Lilly... posłuchaj. NIE MOŻEMY SIĘ JUŻ SPOTYKAĆ. NIE MOŻEMY BYĆ RAZEM.
Te słowa odbijały się echem w mojej głowie.. dlaczego? Co ja zrobiłam? Przecież mówił, że mnie kocha...
-Nie rozumiem- odpowiedziałam.
-Więc zrozum, że to KONIEC!
Nagle urwał mi się film... KONIEC?

~~
Mam nadzieję że i ten rozdział się podobał. Przepraszam że tak rzadko coś dodaje ale mam bardzo dużo nauki FOLLOW ME----> @Swaggy131994 będę was informować o kolejnych rozdziałach ;) #muchlove

3 komentarze:

  1. Świetnee! Czekam na kolejny rozdział ;) Pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ !!! WEZ PRZETŁUMACZ TO NA ANGIELSKI I WYŚLIJ TO JUSTINOWI CO ?? BĘDZIE ZACHWYCONY MOGĘ CIĘ O TYM ZAPEWNIĆ NA 100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000 %

    OdpowiedzUsuń