piątek, 31 maja 2013

Rozdział siódmy

Lilly's POV
-Kocham cię, Justin. Pamiętaj o tym.- powiedziałam mu kiedy wychodził z mojego pokoju.
-Ja ciebie też kocham, skarbie.- posłał mi ciepły uśmiech, na który moje serce wywinęło koziołka.
Chciałam żeby został ze mną, ale zaraz było śniadanie, więc musieliśmy się ogarnąć.

Zeszłam na dół do łazienki, bo wszystkie na piętrze były zajęte. Kiedy chciałam wejść do jedynej wolnej, zatrzymał mnie słodki głos Justina:
-No kochanie? Gdzie się wybierasz? 
-A nie widzisz? Muszę się ogarnąć.
-To ja idę z tobą.-łobuzersko uśmiechnął się Justin a ja zrobiłam dziwną minę.
-Ale..
-Nie ma żadnych ale kochanie. Pomogę ci- złapał mnie za nadgarstek i wprowadził do łazienki, zamykając za nami drzwi.
 Przyciskając mnie do ściany powiedział:
-Kocham cię- i musnął moje usta.

Justin's POV
Rozebrałem koszulkę i zobaczyłem jak twarz Lilly zalewa gorący rumieniec. Podszedłem do niej i kciukiem pogładziłem jej policzek.
-Wstydzisz się mnie?-zapytałem
-Justin..
Przycisnąłem jej głowę do mojego torsu i pocałowałem ją. Lilly się rozluźniła.
-Dobra Justin, puść mnie. Musze się ubrać.
-Okey, okey.
Lilly szybko wrzuciła na siebie jeansy i top. Mi natomiast zajęło to troszeczkę więcej czasu.
-Choć już Justin. Spóźnimy się na śniadanie. 
Wyszliśmy z łazienki i udaliśmy się w stronę stołówki. Kiedy skończyliśmy wspólny posiłek, musieliśmy się na chwilę rozstać. Lilly poszła do Naomi.

Kiedy spotkaliśmy się znowu Lilly była bardzo podekscytowana.
-Co się stało, że tak się cieszysz?
-Jacka zamknęli do więzienia pod zarzutem zabójstwa i pobicia. A nas stąd wypuszczają! Nareszcie! Zaczniemy normalne życie.
Lilly rzuciła mi się na szyję.
-Jak to dobrze...-wyszeptałem jej do ucha. Ale nagle coś sobie uświadomiłem.-Czekaj, jakiego pobicia? Z tego co wiem twoja mama nie została pobita.
-Ja... Chciała ci powiedzieć... 
-To on cię wtedy pobił? Zabije tego skurwiela. Jakim prawem on cię tknął?
-Uspokój się Justin. Już jest dobrze. Spokojnie.- Lilly przytuliła się do mnie, a ja trochę się wyluzowałem.

WYPUSZCZAJĄ NAS STĄD! Dzięki Ci, Boże. Zacznę normalne życie... tak myślę... Chyba, że Fredo będzie chciał się na mnie zemścić. Ale wole teraz o tym nie myśleć. Mam Lilly. Mam dla kogo żyć.

Lilly's POV
Walizki już spakowane. Jestem gotowa do wyjścia z tego okropnego miejsca. Na razie wprowadzam się do Justina. Kocham go.
-Gotowa do wyjścia?- zapytał Justin wychylając się zza drzwi.
-Tak kochanie, gotowa.- Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek
-No.. to idziemy-Justin złapał moją rękę i skierowaliśmy się w stronę wyjścia.

~~
Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam, ale mam problemy. Postaram się to nadrobić ;)
#muchlove
Dziękuje wam wszystkim ♥

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział szósty

Lilly's POV
Obudziłam się na łóżku w swoim pokoju, opatulona grubym kocem.
Poczułam dotyk na swojej ręce. Otworzyłam oczy i zobaczyłam siedzącą obok mnie Naomi. Delikatnie gładziła moją dłoń, patrząc przy tym w sufit.
Kiedy zorientowała się, że na nią patrzę, przerzuciła swój wzrok na mnie.
-Spokojnie Lilly.- powiedziała do mnie ciepłym głosem.
-Co ja... Dlaczego?.. Justin...- zdołałam powiedzieć tylko te słowa, po czym poczułam jak po moich lodowatych policzkach spływają gorące łzy.
Naomi otarła je i znowu powiedziała - Spokojnie Lilly. Powinnaś odpocząć.
-Powiedz mi. Powiedz mi, dlaczego on mi to zrobił? Dlaczego mnie zostawił? Przecież mówił, że mnie kocha!
-Porozmawiasz z Justinem, ale dopiero wtedy kiedy odpoczniesz.
Pokiwałam tylko głową, zgadzając się z jej słowami, po czym zamknęłam oczy.

Śniło mi się, że jestem z Justinem. Leżeliśmy na plaży wtuleni do siebie, słońce ogrzewało nasze mokre od morskiej wody ciała. Justin delikatnie gładził mnie po brzuchu i składał na nim miliony pocałunków.
Łapczywie łapałam gorące powietrze, tak jakby to Justin robił ze mną najcudowniejszą rzecz.
Kiedy skończył przyssał się do moich ust, delikatnie liżąc moją wargę, prosząc o dostęp. Nasze języki delikatnie się o siebie ocierały.
Justin zmienił pozycję. Teraz to ja siedziałam na nim wpatrując się tylko w jego piękne, karmelowe oczy, które były niesamowicie hipnotyzujące. Oblizałam usta i przygryzłam wargę.
Najpiękniejsza chwila w moim życiu.
Nagle słońce zaszło, rozpętał się straszny sztorm. Justin próbował mnie ochronić, ale wielka fala wciągnęła go do wody. Wtedy się obudziłam.

Byłam cała spocona, ten sen był koszmarem.
Mamo, dlaczego mnie zostawiłaś? Moja psychika nie daje sobie rady z takim napięciem.

Usłyszałam wibracje pod poduszką. Wyjęłam spod niej telefon. Przejechałam po ekranie, odblokowując go. Na ekranie pojawił się komunikat:
Wiadomość od: Justin ♥
Przepraszam. Będę u Ciebie za 5 minut. Chce Ci to wyjaśnić. KOCHAM CIĘ.
 Zrobiło mi się gorąco.

Justin's POV

Po napisaniu wiadomości do Lilly wstałem z łóżka, ubrałem czystą koszulkę, jeansy, bluzę i adidasy i wyszedłem ze swojego pokoju.
Kiedy wszedłem, zobaczyłem Lilly z telefonem w ręku. Prawdopodobnie nadal analizowała wiadomość, którą dostała ode mnie.
-Lilly, hej.
-Cześć, to o czym chciałeś ze mną pogadać? 
-O wielu rzeczach. Głównie o mnie i moim życiu. Lilly to nie tak, że ja cię nie kocham. Kocham cię za bardzo i nie chcę cie stracić. Moi rodzice... oni nie zginęli w wypadku... Oni zostali postrzeleni. Przez moich wrogów, którzy zrobią wszystko, żeby zniszczyć wszystko na czym naprawdę mi zależy. Nie mogę cię narażać. Jestem złym człowiekiem, ale oni są jeszcze gorsi. Są zdolni do wszystkiego. Mam lub miałem rodzeństwo, Jaxona i Jazzy. Nikt nie wie co się z nimi dzieje. Mam nadzieje, że teraz zrozumiesz. Przepraszam cię jeszcze raz.
Lilly słuchała mnie w osłupieniu. Postanowiłem nie denerwować jej bardziej i chciałem wyjść, kiedy usłyszałem jej cichy głos
-Justin? 
-Tak?
-Proszę, zostań przy mnie.
Skierowałem się z powrotem w stronę łóżka, musnąłem lekko jej usta. Położyłem się obok niej i obejmując ją w talii, zamknąłem oczy. Za bardzo ją kocham

~~
mam nadzieję, że ten rozdział wam się spodobał. Szczególne podziękowania kieruję do fp Justina ,,Mój mąż będzie nazywał się  Justin Bieber", dzięki nim jestem tu z wami. Kocham was rodzinko! Jeszcze raz dziękuję za wszystko co dla mnie robicie ♥ #muchlove

sobota, 18 maja 2013

Rozdział piąty

Justin's POV
-Kurwa Bieber nie rób jej tego! Ona na to nie zasłużyła!- wykrzyczał mi w twarz Scooter, który był widocznie zaniepokojony tym co usłyszał -Przecież wiesz, jaki jesteś... ty jesteś z...
-Tak wiem... wiem jaki jestem, wiem że ją narażam na wielkie niebezpieczeństwo. Ale zrozum mnie... ja się chyba znowu zakochałem! -Przerwałem mu z wyrzutem w głosie. On nie rozumiał co czułem. Co z tego, że jestem kim jestem? To nigdy nie zmieni uczucia jakim darzę Lilly. I chociażbym miał stracić miał dla niej życie, to owszem, zrobię to!
-Musisz powiedzieć jej o tym kim jesteś jak najszybciej... nie zwlekaj z tym, zanim to wszystko zajdzie za daleko.
-Wiem Scooter... ale... to nie takie łatwe.
-Dla mnie owszem. Chcesz? Ja to mogę zrobić?
- Pojebało cię stary? To jest moja... umm.. no za bardzo ją lubię...
- To powiedz jej to. Dla jej dobra. Nie myśl tylko o sobie. Pomyśl o niej. Pomyśl, jak zareaguje, kiedy coś ci się stanie. Myślisz, że się ucieszy, że nic jej o tym nie powiedziałeś? Szczerze w to wątpię...
- Muszę już iść. Cześć.- Pożegnałem się z nim oschle i poszedłem do łazienki.


Chciałem się wyładować. Zdjąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic. Odkręciłem wodę która poleciała delikatnie na moje rozpalone od emocji ciało. Przycisnąłem czoło do ściany i stałem w takiej pozycji jakieś pół godzin, rozmyślając, co mam teraz zrobić.
,,Też cię kocham" - cały czas miałem w głowie słowa Lilly. Nie potrafiłem przestać o niej myśleć. Ani o tym co powiedział mi Scooter. Miał rację. Byłem złym człowiekiem, ale ja także miałem prawo do szczęścia. Chciałem stworzyć dom, rodzinę, i czuć się bezpiecznie.
Z mojego namysłu wyrwało mnie ostre pukanie do drzwi. Wyszedłem spod przysznica i owijając sobie ręcznik wokół pasa, podszedłem, żeby zobaczyć, kto puka.
-Justin otwórz- ten głos. Cudowny, miękki głos moje.. głos Lilly.
-Kąpie się. Daj mi jeszcze piętnaście minut.
-Okey.- odpowiedziała cicho i prawdopodobnie usiadła pod drzwiami. 
W tym czasie ja zabrałem się za siebie. Założyłem czystą koszulkę i spodnie. Do tego czarne supry za kostkę. Przez następne pięć minut suszyłem do perfekcji moje włosy. W końcu otworzyłem drzwi i zobaczyłem siedzącą pod nimi Lilly. Szeroki uśmiech malował się na jej twarzy. Wstała i podeszła do mnie.Pocałowała mnie w policzek i spojrzała na mnie pytająco, kiedy ja nawet nie odwzajemniłem jej uśmiechu. Zrobiła się blada, nie wiedząc o co mi chodzi. A ja, bo bałem się jej powiedzieć.

Lilly's POV
-Musimy pogadać- powiedział Justin z miną, jakby czekał na wyrok śmierci.
-A więc zaczynaj.
-Nie tutaj, proszę. Chodźmy do mojego pokoju.

Kiedy weszłam do pokoju Justina i usiadłam na łóżku, mój wzrok przykuło jego zdjęcie z rodziną. Był na nim on z rodzicami i młodszym rodzeństwem. Byli tacy szczęśliwi.

-Miałeś mi chyba coś powiedzieć, prawda?
-Tak... Lilly... posłuchaj. NIE MOŻEMY SIĘ JUŻ SPOTYKAĆ. NIE MOŻEMY BYĆ RAZEM.
Te słowa odbijały się echem w mojej głowie.. dlaczego? Co ja zrobiłam? Przecież mówił, że mnie kocha...
-Nie rozumiem- odpowiedziałam.
-Więc zrozum, że to KONIEC!
Nagle urwał mi się film... KONIEC?

~~
Mam nadzieję że i ten rozdział się podobał. Przepraszam że tak rzadko coś dodaje ale mam bardzo dużo nauki FOLLOW ME----> @Swaggy131994 będę was informować o kolejnych rozdziałach ;) #muchlove

wtorek, 7 maja 2013

Rozdział czwarty

Justin's POV

-Ja... chciałem ci to powiedzieć od dawna. Porozmawiać o tym z tobą.Wiesz...-w tej chwili urwałem, bo do Lilly przyszedł na obchód lekarz. 

,,Znów musiało mi coś przeszkodzić. Ale dzisiaj się nie poddam. Dzisiaj jej to powiem. Powiem co czuje. Ona musi to wiedzieć. Ona musi wiedzieć jak bardzo ją..."-wtedy z sali Lilly wyszedł lekarz. Powiedział, że jest ona w dużo lepszym stanie i prawdopodobnie za tydzień ją wypiszą.
Tak bardzo się cieszyłem z jego słów. Podbiegłem do łóżka Lilly, która miała ten piękny, szeroki uśmiech na ustach. Była taka cudowna, kiedy się uśmiechała. A robiła to niestety rzadko.
-Teraz możesz mi już wszystko powiedzieć- powiedziała puszczając do mnie oczko. Delikatnie się uśmiechając położyłem się obok niej i obejmując ją ręką w talii zacząłem mówić
-Kiedy cię po raz pierwszy zobaczyłem...-zrobiłem sobie przerwę na głęboki wdech-To poczułem się znowu szczęśliwy. I wiesz co?- Lilly popatrzała na mnie pytająco
-Dziękuje ci za to, że jesteś, za to, że mam o kogo się martwić, i za to, że dzięki tobie uwierzyłem, że moje pieprzone życie ma sens.
Lilly złapała moją rękę i splotła nasze palce, patrząc mi w oczy 
-Justin..
-Tak?
-Też cię kocham.
Delikatnie podniosłem się na łokciach i musnąłem jej pełne usta. Czułem jak jej serce zaczyna mocniej bić.

Lilly's POV

Czułam jak jego ręka gładzi delikatnie mój policzek, a jego usta jeszcze bardziej napierają na moje.
Objęłam jego szyję, przyciągając do siebie jeszcze bliżej i poczułam jak śmieje mi się w usta.
On był najlepszym co mnie dotychczas spotkało.Nie mogłam go stracić.Nigdy.
Kiedy przestał mnie całować znowu położył się obok mnie, jedną ręką oplatając mnie w talii, a drugą łącząc z moją.
-No więc..- położyłam rękę na jego umięśnionym torsie i oblizałam usta.
-No więc-przerwał mi Justin-Ty też miałaś mi o czymś powiedzieć?
-Tak, ale teraz. Ja nie mogę. Nie chcę cię narażać. Uwierz mi, że tak będzie lepiej dla nas obojga.
-Ale...
-Nie ma żadnych ale! Po prostu mnie wysłuchaj i nie zadawaj więcej pytań.
-Lilly!! Przestań i powiedz mi o co cho...-próbując go w ten sposób uciszyć znowu naparłam na jego usta. Przygryzając moją wargę Justin wsunął mi język do buzi i przejechał nim po moich zębach. Nasze języki toczyły teraz wielką bitwę.
Zmierzwiłam włosy Justina ciągnąc za końce na co on przygryzł moją wargę. 
Oderwał od siebie nasze usta i delikatnie pocałował mnie w policzek. Puścił mi ostatnie, cudowne spojrzenie, przez które poczułam się jak księżniczka, wstał z łóżka i wyszedł z mojego pokoju

~~
Specjalne podziękowania dla Roksany Kaczmarek, gdyby nie ona, przestałabym pisać #muchlove

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział trzeci

Justin's POV

-Jak to pobita? Przez kogo? Przecież..-w tym momencie urwałem a moja twarz zrobiła się czerwona. Ręka sama zacisnęła się w pięść i uderzyła w ścianę.
-Spokojnie Justin-powiedziała nadzwyczaj spokojne Naomi -Wiem, że jesteś wkurzony, ale może spróbuj nie wyżywać się na ścianach?- Dodała z lekkim uśmiechem na twarzy.
 Rozluźniłem pięść i wziąłem głęboki oddech, próbując uspokoić nerwy. Wkurzyłem się. Kto mógł jej to zrobić? Komu mogło tak bardzo zależeć? Naomi mówiła mi, że Lilly była w okropnym stanie. I znowu ją straciłem... nie widziałem jej trzy miesiące i co? Znowu miało się stać to samo? Dlaczego kiedy chce jej o wszystkim powiedzieć, ktoś lub w tym wypadku coś, musi nap przeszkodzić? Nie rozumiem? Co robię nie tak?

 Lilly's POV

Chyba zemdlałam. Tak. Zemdlałam na pewno. Jack jest silny i kiedy zadał mi ten cios w plecy.... Nie chcę sobie o tym przypominać. Potem już nic nie pamiętam... Obudziłam się dopiero tutaj, znowu tutaj, na szpitalnym łóżku.
Nie chcę mieć takiego życia! Chcę żyć! Nikt mi tego nie odbierze. A już na pewno nie Jack. Co zrobiła moja mama? Dlaczego ją zabił? Dlaczego chce zabić mnie?
Kiedy poznałam Justina... Coś we mnie pękło.... On jest da mnie... nie Lilly nie bądź głupia... Opieprzyłam się mentalnie i gapiąc się w sufit słuchałam jak pracowały wszystkie maszyny w mojej sali.
Moje błogie rozmyślania o niczym i zarazem o wszystkim przerwały niespodziewane odwiedziny.

Justin's POV

-Hej-powiedziałem cicho kiedy zobaczyłem głęboko rozmyślającą nad czymś Lilly.
-Cześć-odpowiedziała spoglądając na mnie z lekkim uśmiechem.
Oblizałem usta i podszedłem do jej łóżka. Do jej pięknych oczu napłynęły zły. Siadając na krześle pogładziłem ją delikatnie po policzku, a ona złapała mój nadgarstek.-Wiesz-zaczęła mówić- chcę ci powiedzieć coś bardzo ważnego. Wtedy jej przerwałem -Tak, ale pozwól, że ja zacznę.

~~
Podoba się wam ten rozdział? ;) mam nadzieję że tak przepraszam że taki krótki ale obiecuję że nastepne będą dłuższe ;)
#muchlove