Trzy miesiące po próbie samobójczej Lilly wypuszczono z sali zamkniętej. Po raz pierwszy od tego czasu spotkała Justina. Nie wiedziała co mówić, co robić, co myśleć. Po prostu spuściła głowę i słuchała, co mówi do niej Justin:
-Dlaczego to zrobiłaś? Co to w ogóle miało znaczyć? Przecież ja myślałem, że umrę, kiedy lekarze mówili, że nie wiadomo czy przeżyjesz.. Nie dawali ci szans!
Wreszcie Lilly zebrała się na odwagę i powiedziała krótko, prawie słyszalnym głosem:
-Przepraszam, to nie takie proste
Po policzkach spłynęły jej łzy.. Próbowała powstrzymać płacz, ale emocje przejęły nad nią kontrolę. Justin przytulił ją mocno i próbował uspokoić.. Rozumiał co przeżyła i chciał jej pomóc, ale nie wiedział jak, nie wiedział przed czym ma ją chronić... Chciał powiedzieć Lilly o wszystkim, zapewnić, że będzie ją chronił, niezależnie od tego co się stanie.
Wtedy przyszła Naomi i oznajmiła Lilly, że przyjechał do niej Jack.
Dziewczyna bała się spotkania z nim. Wiedziała, do czego był zdolny. Wiedziała, że nie zawaha się jej zabić.
Naomi zaprowadziła Lilly do pokoju, w którym siedział Jack.
-Cześć mała, jak ci się podoba twój nowy domek?
Wskazał ręką na ciasne pomieszczenie, w którym właśnie się znajdowali i uśmiechnął się podle do Lilly. Dziewczynę aż przeszły ciarki, kiedy usłyszała jego głos przepełniony jadem.
-Twoja mamuśka nie zostawiła testamentu,więc....-zawiesił na chwile głos udając, że się nad tym zastanawia - Tak jakby wszystko jest moje, dziwko!
Z oczu Lilly znowu popłynęły łzy
-Ty bydlaku! To ty ją zabiłeś! To ty zabiłeś mi mamę! Jak mogłeś?! Co ona ci zrobiła?! Nienawidzę cię! Słyszysz?! Nienawidzę!- Z histerią w głosie krzyczała dziewczyna nie wiedząc co ma ze sobą zrobić w tej chwili..
-Ojej.. co ty mówisz? Przecież to TY skrzywdziłaś swoją matkę, a potem uciekłaś. A jeśli tak bardzo męczysz się na tym świecie, ja mogę ukrócić twoje cierpienia...- jego głos, słowa, gesty były tak ohydne, że rozwalały Lilly od środka.
-Cóż, przykro mi z tego powodu- powiedział z sarkazmem- Ale chciałem ci tylko powiedzieć, że sprzedaję dom, bo wyprowadzam się do Emmy. Pamiętasz ją? Za miesiąc biorę z nią ślub, więc niepotrzebnie będę po nią jeździł, żeby załatwić kilka spraw, skoro możemy mieć siebie blisko"
Kiedy Lilly to usłyszała napluła Jackowi w twarz. On złapał jej podbródek, uderzył pięścią w brzuch i rzucił na ziemie. Dziewczyna krzyknęła:
- Ty skurwielu! Wynoś się się stąd!
Jack wstał, kopnął Lilly w plecy i wyszedł.
;O ♥
OdpowiedzUsuń