środa, 10 lipca 2013

Rozdział ósmy

Justin's POV

W końcu byliśmy razem w domu. Lilly oglądała wszystko uważnie. Chyba jej się tu podobało.
Dochodziła godzina 17, więc Lilly zaproponowała zrobienie kolacji. Podobno była cudowną kucharką. W mojej kuchni czuła się bardzo swobodnie. Dobrze, że przed powrotem do domu zrobiliśmy małe zakupy, bo Lilly zrobiła znakomitą zapiekankę makaronową.
-Justin! Kolacja gotowa.
Kiedy tylko usłyszałem jej głos natychmiast zerwałem się z kanapy i popędziłem do kuchni. Podszedłem do Lilly i delikatnie objąłem ją w pasie, składając na jej policzku pocałunek.
-Pachnie przepięknie, skarbie.

Po zjedzeniu kolacji położyliśmy się razem na kanapie i oglądaliśmy telewizję. Kiedy czułem oddech Lilly na swojej klatce piersiowej czułem się wolny. złapałem ją za ręke i splotłem nasze palce. Przymknąłem oczy i zasnąłem.

Kiedy się obudziłem Lilly przy mnie nie było. Pomyślałam że poszła do toalety. Powynosiłem talerze do kuchni i poszedłem do sypialni.

Lilly's POV

Justin tak słodko spał. Ukradkiem wyślizgnęłam się z jego objęć żeby iść do toalety i sprawdzić coś na tarasie. Miałam wrażene że ktoś tam był ale to pewnie tylko ze zmęczenia. Jednak wolałam zobaczyć co tam się dzieje.

-Jest tu ktoś?
Nikt jednak nie odpowiedział. Kiedy miałam wejść już do domu, poczułam jak coś twardego uderza mnie w głowe a ja padam nieprzytomna na ziemie.



Następnego dnia rano obudziłam się na kanapie w jakimś starym magazynie. Miałam na sobie tylko bieliznę. Byłam przerażona. Nie wiedziałam gdzie jestem i co stało się niedawno. Marzyłam tylko o jednym. Żeby znowu wrócić w objęcia Justina.


Justin's POV

Kiedy rano się obudziłem Lilly nadal nie było. Myślałem że wyszła, ale kiedy dzwoniłem do niej cały dzień nie odebrała.

Zadzwoniłem szybko do Alfredo żeby mu o tym powiedzieć. Fredo był moim starym dobrym przyjacielem. Teraz tylko on mi pozostał. To on zajmował się moim domem kiedy ja byłem w ośrodku. Był dla mnie jak brat.

*HALO?*- Usłyszałem głos w słuchawce
-Cześć stary, to ja Justin. Mam mały problem przyjedż jeśli możesz.- mój głos był roztrzęsiony i Fredo zaraz to wyczuł.
*JUŻ DO CIEBIE JADE*

Był u mnie za jakieś 10 minut. Przybiliśmy sobie piątke i usiedliśmy razem na kanapie. Wtedy ja dostałem sms-a. Wyjąłem mojego blackberry i odczytałem jego treść na głos.
 OD: NUMER ZASTRZEŻONY
*mam to, co dla ciebie najważniejsze. Chcesz ją jeszcze zobaczyć? To ją znajdż*

Momentalnie zakręciło mi się w głowie, ale zaraz się opamiętałem i poczułem jak wszystkie kolory ze mnie odchodzą. Do jasnej cholery co to ma znaczyć? Czy to jest kurwa jakiś żart?
Zaraz dostałem kolejnego sms-a.
OD: NUMER ZASTRZEŻONY
 *Jeżeli zawiadomisz policje, znikniemy. A ona razem z nami. Zobaczysz ją już tylko na zdjęciach. Jej zmasakrowane ciało. Widzimy wszystko co robisz ty i twoi znajomi. Uważaj, bo nie będzie drugiej szansy*

To nie był żart. Ktos porwał Lilly. To wszystko moja wina! Moja i tylko moja. Po co wtedy się w to pakowałem... Moja rodzina też by żyła.

Lilly's POV

Było mi coraz zimniej.
Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi. Ktoś wszedł do środka. Była to kobieta. Podała mi koc i coś ciepłego do jedzenia, a co najważniejsze telefon
-Możesz zadzwonić.-Powiedziała kobieta szorstkim głosem
-Ale, gdzie ja jes...- Kobieta wyjęła pistolet i przystawiła do do mojej głowy.
-Dzwonisz czy chcesz już go nie spotkać? Ale dam ci dobrą rade dziecko, Lepiej go zostaw. On potrafi zrobić jeszcze większą krzywdę niż my...

~~*~~
Przepraszam że tak długo nie dodawałam nowego rozdziału. Mam nadzieje ze ten wam sie spodoba. Kolejny postaram dodac się jescze w tym tygodniu ;) Miłych wakacji #muchlove

2 komentarze:

  1. świetny rozdział. Bd czekać z niecierpliwością na następny. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Superr rozdział jak wszystkie inne czekam na kolejny <3/ Nikki :3

    OdpowiedzUsuń